04 czerwca 2012

Skrót z weekendu

PIĄTEK- Dzień Dziecka
Pogoda niezbyt dopisała, ale i tak było pełno radości i prezentów- książeczek, kolorowanek i oczywiście klocków.
Moja mała księżniczka :)



SOBOTA- wyprawa na bytomski jarmark staroci.
Pogoda na szczęście mnie nie zawiodła, ale ja niestety wróciłam trochę zawiedziona. Tak się nastawiłam na wielkie zakupy, a przywiozłam raptem kilka drobiazgów. Nie, żeby tam nic nie było, tylko ja się nie umiałam zdecydować i nad wszystkim się milion razy zastanawiam. Brać czy nie brać- oto jest pytanie. Aż w końcu pożałowałam tego swojego zastanawiania się bardzo, bardzo.
Piękne drewniane nogi znalazłam. W całkiem przyzwoitym stanie, za naprawdę małe pieniądze. Takie do stołu kawowego, krótkie. A tak mi już kilka razy przez myśl przeszło, by nasz stolik trochę odnowić. No i zamiast brać od razu, toż to okazja była- ja postanowiłam się jednak trochę zastanowić. Kiedy decyzję już podjęłam, ku mojej rozpaczy okazało się, że pan nogi już sprzedał.
Wróciłam do domu z dwoma ramkami, motylkiem, świecznikiem do renowacji i pochmurną miną.


NIEDZIELA- projekt abażur.
Całkiem spontanicznie podjęta decyzja o przemianie, a dokładniej całkowitej zmianie nudnawej lampy nad stołem.
Prace co prawda rozpoczęłam już w sobotę, ale w niedziele był finał.
Ze względu na to, że kompletnie nie byłam przygotowana materiałowo, postanowiłam wykorzystać to co miałam w domu, a wręcz byłam do tego zmuszona. Powstał więc abażur na stelażu z tektury modelarskiej z kółkami wyciętymi z papieru śniadaniowego. Efekt całkiem niezły. Nawet jestem zadowolona, więc humor troszkę się poprawił.

Widok nocny.


Widok dzienny.


I tak mi właśnie minął weekend.
Wszystkim, którzy dotarli do końca, a i również tym, którzy nie dotarli życzę miłego, owocnego w kreatywne pomysły tygodnia.




31 maja 2012

Ślubnie po raz drugi- w zupełnie innym klimacie

Tak może mało ślubnie, ale myślę, że romantycznie i z odrobiną humorku.






W sobotę rano jadę na bytomski jarmark staroci. Już się nie mogę doczekać. Odkąd się zorientowałam, że coś takiego tak niedaleko mnie się odbywa (a zorientowałam się już jakiś rok temu), byłam tam raptem dwa razy. Impreza odbywa się tylko raz w miesiącu i akurat zawsze musiało mi coś przeszkodzić. Albo padało, albo sypało śniegiem, albo auto się popsuło- zawsze coś. Ale tym razem się zmobilizowałam, a przede wszystkim namówiłam rodziców, by pojechali ze mną. Mamuśka moja też lubi pooglądać sobie piękne stare rzeczy i napewno razem świetnie spędzimy ten czas, a Tośkę i męża zostawiam w domu. Niech się bawią wesoło.
Mam też ogromną nadzieję, że uda mi się kupić coś ładnego. Coś co będę mogła postawić na nowej półce w salonie, która zagościła nad kanapą, a która mi się podoba przestrasznie, mimo, że to zwykła półka, ale za to drewniana i przeze mnie osobiście pomalowana. Na razie niestety smutna jest i pusta.
Spokojnie półeczko, już niedługo:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...