Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stroje i przebrania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stroje i przebrania. Pokaż wszystkie posty

13 lutego 2015

Walentynkowy upominek

Jednak tym razem dla tej najmłodszej mojej Walentynki. A dlaczego nie ma w tym dniu dostać jakieś małego prezenciku, skoro duży Walentynek jakiś tam dostanie. W końcu ją też bardzo kocham, kto wie, czy nie bardziej :) No i nie niekoniecznie musi to być pluszak czy serduszkowy lizak.
To będzie opaska, do wykonania której potrzebna będzie opaska właśnie, taka zwykła plastikowa i kolorowa pianka, ale myślę, że filc też by się nadał oraz klej na gorąco.



Z pianki wycinamy serduszka i przyklejamy do opaski.



I gotowe :) Proste, szybkie i na pewno spodoba się mojej małej Walentynce.







Pozdrawiam

12 stycznia 2015

Mała Syrenka

Moje dziecko nigdy nie przestanie mnie zadziwiać :)
Kiedy w środę, po całej tej świąteczno- noworocznej przerwie Tośka wróciła do przedszkola, na tablicy ogłoszeń widniała informacja o balu przebierańców, który ma się odbyć w poniedziałek, czyli dziś. Ważne wydarzenia, nie ma co. Więc strasznie się ucieszyłam, kiedy tego samego dnia odebrałam paczkę z elsową sukienką. Zamówiłam ją jeszcze przed świętami i miała być prezentem pod choinkę, ale nie zdążyła dojść na czas. Tośce było smutno, bo bardzo o niej marzyła, więc nie zamierzałam jej chować do następnych świąt, tylko wręczyć jej ją tego samego dnia.
Wróciłyśmy więc z przedszkola, Tośka wparowała do pokoju i zaniemówiła z zachwytu. Od razu wskoczyła w nową sukienkę i biegała po mieszkaniu. Kiedy emocje już trochę opadły, zapytałam mojej zakochanej do szaleństwa w Krainie Lodu, Elsie i wszystkim co niebieskie i lodowe córce, za kogo chce się przebrać na bal i usłyszałam... za syrenkę Arielke mamusiu...
Teraz ja nie wiedziałam co powiedzieć. Zapytałam, a dlaczego nie za Else. Okazało się, że dziewczynki się poumawiały kto kim będzie. Liczyła się więc siła przebicia:)
No w porządku. Jak dla mnie Tośka mogłaby się przebrać za kogo tylko chce, ale co ze strojem, przecież tak mało czasu zostało. Wzięłam więc moją syrenkę na kolana, odpaliłam pinterest i rozpoczęłyśmy poszukiwanie inspiracji. Zebrałam kilka zdjęć, zaplanowałam co będzie mi potrzebne i następnego dnia wyruszyłam na zakupy. Prawie się załamałam, kiedy okazało się, że mój sklep z tkaninami jest zamknięty do odwołania. Zleciałam pół miasta, wszystkie znane mi pasmanterie i jeden sklep dla plastyków, trzy godziny mnie nie było i wróciłam do domu tylko z cekinami w kształcie muszelek. Ehh, kiepsko to widziałam. Z pomocą przyszedł dziadek, który zawiózł mnie następnego dnia do Katowic, gdzie mogłam wejść do cudownego tkaninowego sklepu. Kupiłam co trzeba, a w sobotę rozpoczęła się produkcja arielkowego stroju. Było ciężko, ale dałam radę.

Więc już nie przynudzam, pokazuję efekty.
Góra stroju, zrobiona ze zwykłego białego t-shirta. Obcięłam rękawki i przyszyłam materiał na kształt muszelek, podłożyłam go flizeliną. Doszyłam dwa paseczki, które z tyłu są wiązane. Ozdobiłam muszelkowymi cekinami.




Spódniczka- ogon. Udało mi się kupić elastyczną, zieloną, połyskującą tkaninę. Jest gładka, choć oczami wyobraźni widziałam taką z wzorem łuski, albo cekinową. Nie szalejmy jednak z bardzo. Ta też jest dobra. Dół ogona to oczywiście marszczony tiul w dwóch odcieniach zielonego.




I kolejny, bardzo ważny, element stroju. Sama bym pewnie nie wpadła na to, że to takie ważne, ale przecież czy ktoś widział syrenkę Ariel w wersji blond? Nie. Tosia chciała mieć czerwono-rude włosy. Trzeba było takie wyczarować. W czarach pomogła włóczka i szydełko, i świetny, a przy okazji prosty sposób na zrobienie tego typu peruki.



Wystarczyło zrobić na szydełku małą czapeczkę, a potem w ostatnim rządku, w każde oczko nawlec po kilka kawałków włóczki. Efekt jest super.

Oczywiście była wczoraj generalna przymiarka.








Po wszystkim usłyszałam: mamusi spełniłaś moje marzenie- jestem syrenką !
Proszę Kochanie :)

Pozdrawiam



01 czerwca 2014

Mam te moc :)



Ach te dzieci... zawsze dają nam zadania trudne do wykonania. Miała być "elzowa" sukienka. Na Dzień Dziecka oczywiście, na prezent. Szybkie internetowe rozeznanie skutecznie sprowadziło mnie na ziemię. Ceny zabójcze, a do tego trzeba czekać dwa tygodnie. A tu czasu nie ma. Za to jest moc... Bo ja mam te moc i nie zawahałam się jej użyć, aby spełnić marzenie dziecka o posiadaniu wystrzałowego ciucha. Szybko obmyśliłam plan i zabrałam się do pracy.

Kupiłam białe zwykłe bluzeczki, które dodatkowo częściowo zafarbowałam. Miało być ombre, wyszło nie bardzo, ale najważniejsze, że jest niebiesko i pastelowo.


Zakupiłam również trochę brokatowego tiulu w jak najbardziej pasujących kolorach.


A oto sprawczyni całego zamieszania. Wydrukowana na papierze do naprasowanek.


Kiedy prasowanki były już naniesione na koszulki, a tiul pocięty w paski i pomarszczony, wystarczyło wszytko razem połączyć.




I gotowe :) Przy okazji może uda mi się uradować jeszcze jedno dziecięce serduszko.



Gorące całuski dla wszystkich dzieciaczków z okazji ich święta :)

Pozdrawiam


13 lutego 2014

Jestem z siebie dumna

I z mojej królewny i muszę to jeszcze raz powiedzieć: jestem z siebie dumna. Do tej pory uszycie takiej sukienki i to jeszcze z takiej tkaniny wydawało się dla mnie za trudne. W końcu do tej pory szyłam poszewki i ewentualnie skracałam spodnie. No dobra, mam na swoim koncie dwie spódniczki na gumce i jednego króliczka. To i tak nie dużo, gdyż do tej pory nie szyłam bluzek, dekoltów i rękawów. 
Z pomocą przyszedł nieoceniony Internet i  szyjące dziewczyny, które na swoich blogach tworzą i pokazują swoje kursy i kursiki i dzięki nim właśnie dałam radę.

Bo bal przebierańców w przedszkolu, to bardzo ważne wydarzenie, więc mama musiała się postarać.

Więc, oto przedstawiam: Królewna Śnieżka (na razie na wieszaku:))



Oczywiście opaska z czerwoną kokardą, jako dopełnienie stroju.


A tutaj już moja mała królewna w stroju.




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...