18 lipca 2014

Obiecane nowości

Szycie to dla mnie prawdziwa przyjemność. Sesje zdjęciowe z Tośką też są zazwyczaj udane, ale praca nad zdjęciami przy komputerze to dla mnie prawdziwa katorga. Kiedy jednak naprawdę się chce, by wszystko dobrze wyszło, trzeba niestety troszkę pocierpieć. Dla dobra sprawy- jak to się mówi.
Przeżyłam więc, to niekończące się dla mnie obrabiane zdjęci, aby móc Wam pokazać zapowiadane jakiś czas temu nowe spódniczki.
Modne i wygodne. Szara dresówka w połączeniu z lekkim, kolorowym tiulem.
Od razu powiem, że spódniczki są dostępne w moim sklepiku na DaWandzie. Wystarczy kliknąć "KLIK"
A teraz zapraszam na pokaz czterech nowych spódniczek.


Ostrzegam, że dziś będzie dużo zdjęć, choć starałam się je ograniczyć do minimum, to ciężko mi się było zdecydować, które odrzucić, a które zostawić.
A teraz po kolei.

Szara z fuksją.




Seledynowa.




Brzoskwiniowa.




I w końcu- seledynowo- szara.




Jeśli ktoś zauważył, to modelka moja mała ma na rączce, do każdej spódniczki dzianinową bransoletkę z pasującym tiulem. Taki mały dodatek.


Na dziś to już naprawdę wszystko. Wytrwałym gorąco dziękuję, że dotarli do końca tego postu, choć mam nadzieję, że dotarcie do tego miejsca sprawiło Wam choć odrobinę przyjemności.

Pozdrawiam.

15 lipca 2014

Odważne połączenie

Witam wszystkich w ten piękny, słoneczny wtorek. Pogoda dopisuje, więc nie ma czasu na siedzenie przy komputerze. Ciągle coś z Tośką robimy, ciągle gdzieś nas ciągnie. Zdjęcia piętrzą się w aparacie, nie zrzucone i nie posegregowane, a nowe posty siedzą w głowie i czekają na uwolnienie.
Nie przepadam za bałaganem, więc czas zabrać się za porządki.

Więc dziś, na pierwszy ogień pójdzie nowa pettiskirt. Zrobiona na zamówienie dla "naszej J.", koleżanki Tosi, o której już pisałam w poście o kocim prezencie "KLIK".
Oczywiście, jak mogłam się spodziewać, połączenie kolorów wybrane przez małą klientkę, naprawdę niebanalne i odważne, a przy tym bardzo dziewczęce i modne.
Dla lepszego zobrazowania oczekiwań J., do zamówienia został dołączony własnoręczny obrazek, na którym widnieje J. w jej wymarzonej pettiskirt.


I jak, podołałam zadaniu? Zapraszam do obejrzenia fuksjowo- pomarańczowej pettiskirt.




Oczywiście Tośka musiała przymierzyć spódniczkę. Na szczęście przeszła ona test jakości.


Do kompletu opaska z różowym, pomponowym kwiatuszkiem.




Pozdrawiam

11 lipca 2014

Statki na niepogodę

Kiedy w wakacje pogoda nie dopisuje, jako zmyślna mama muszę mieć w zanadrzu jakiś pomysł na zajęcie dla nudzącego się dziecka. Przez ostatnie dwa dni na szczęście miałam. Znalazłam kiedyś DIY jak zrobić statek z papieru. Bardzo mi się spodobał i postanowiłam zaangażować Tośkę do pomocy. Nie będę szczegółowo, krok po kroku opisywać co robiłyśmy, bo dla chętnych podaję linka "KLIK".

Wydrukowałam wzór i odrysowałam kadłub na tekturze. Posklejałam tak jak było w instrukcji. W tle Tośka cięła gazetę w paseczki, by poobklejać nią nasze stateczki.


Jak się później okazało, moje dziecko nie lubi się brudzić. Co? Przykleiła kilka pasków, po czym obrażona poszła spać. Obrażona na swoje brudne palce oczywiście. Resztę musiałam dokończyć sama. No nie przypuszczałam :)


Przez noc nasze statki porządnie wyschły. Nadszedł czas na ich pomalowanie. Tym razem brudne paluchy w niczym Tośce nie przeszkadzały. Wręcz przeciwnie. Malowanie poszło nam ekspresowo.



Kto zgadnie który statek jest Tośki, a który mój. :) 



Zamocowałyśmy maszty. Podkleiłyśmy klejem- magikiem. Okazało się jednak, że nie złapał zbyt dobrze. Poprawiłam więc klejem na gorąco. By nam nigdzie nic nie odpadło. 



Do zrobienia żagli użyłyśmy ścinków tkanin. Cały kosz musiałyśmy przekopać, by Tośka mogła wybrać w końcu tą właściwą, najbardziej pasującą oczywiście. Bardzo wymagające dziecko.


Przyszywanie żagla do masztu. No, tu już Tośka ma wprawę.


Zadowolona minka. To co lubię najbardziej. 


A oto nasze statki. Pierwszy Tosiowy- wypasiony. Kolorowy i dwustronny na dodatek. Istne cudo.



I mój. Taki stonowany, prosty, zwykły.



Zabawa była przednia. Statki wyszły super. A ja zainspirowana morskimi klimatami wyciągnęłam pudło z paroma zeszłorocznymi dekoracjami w stylu marine. Tak lubianym zresztą przeze mnie. W końcu mamy już lato, wakacje. Więc kilka takich drobiazgów jak najbardziej się przyda. Ale o tym innym razem.

Pozdrawiam




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...